Jestem na IV roku chemii by robić zadania z liceum.
Jestem na IV roku chemii by robić zadania z liceum.
10.08.2009
Godzina 21.33
Siedzę w samochodzie. Wyjeżdżamy za chwile z Niemiec. To chyba ostatni wpis z tej wyprawy. Może jeszcze później napisze jakieś podsumowanie.

Ósmego rano pojechaliśmy przejść się aleją La Rambla - najważniejszą aleją w Barcelonie prowadzącej wprost do portu, przed pomnik Krzysztofa Kolumba. Hmm, widziałem podczas tych wakacji dużo ulic tego typu. Ta jest jednak całkowicie niepowtarzalna. Szeroka aleja, z czynnymi ulicami i wąskimi chodnikami po bokach i bardzo szerokim wiodącym przez środek. Od pełnego słońca chronią posadzone z obu stron drzewa, dookoła stragany z najróżniejszymi rzeczami (nie tylko “suwenirami”), pełno tu najróżniejszych mimów i grajków. Przeszliśmy się przez port i wymęczeni upałem wróciliśmy do samochodu.

Popołudniu dojechaliśmy do Gruissan, zupełnie inaczej zapamiętałem tę miejscowość. Wszystko wydawało się dużo większe. Mimo wszystko jest tu pięknie i urokliwie. Jednak nie możemy tu zostać na noc, ponieważ trwa feta i wszystkie hotele są zajęte. Jedziemy dalej. Niestety tak długo nie znaleźliśmy żadnego hotelu, że musieliśmy się rozłożyć z namiotami na takiej wielkiej stacji benzynowej. W sumie spoko, było dużo miejsca nadającego się do tego. Wczoraj rano pojechaliśmy obejrzeć najwyższy most w Europie(w Millau). 343 Metry wysokości robi wrażenie.

Wracamy przez Niemcy. Nie mamy już sił na Monako itd. Cała trasa i tak ma 8300 kilometrów. Dziś jeszcze zwiedzaliśmy muzeum Speyer. Miałem okazje zobaczyć prototyp Maybacha i zwiedzić od środka Concorda, oraz jego rosyjski odpowiednik.

Mnóstwo było tam pojazdów wojskowych z czasów II wojny światowej, samochodów od pierwszego seryjnie produkowanego Forda, czy pierwszego auta w ogóle - Mercedesa, przez Cadillaki, Rolss Royce’y po terenowe Lambroghini, czy dragstery. Spędziliśmy tam ponad 2 godziny, na koniec jeszcze odwiedziliśmy symulator. Ogólnie było super. Dziś pierwsza od prawie 3 tygodni noc w Kłodzku.
07.08.2009
Godzina 23.50
Wczorajszy dzień zleciał na dojeździe do Barcelony. Zatrzymaliśmy się w hotelu na przedmieściach. Rano zostawiliśmy samochód na parkingu pod tym wielkim kolorowym hotelem przypominającym… przypominającym rakietę
Metrem pojechaliśmy na plac Catalunya, przeszliśmy się najszerszą aleją. Będąc tu drugi raz zauważyłem rzeczy, których nie zauważyłem wcześniej, np. płyty chodnikowe, po których się idzie są zaprojektowane przez Gaudiego. Poprzypominały mi się wszystkie nazwy budynków, które w sumie znowu zapomniałem

Później doszliśmy do Sagrada Familia, tym razem miałem okazje zwiedzać ją od środka i tu niestety musze przyznać racje mojemu znajomemu (pozdrawiam Panie Tomku
) Nie ma obiektywu, który pozwalałby oddać to, co się znajduje wewnątrz. Mimo, że wszystko jest tak naprawdę w budowie i można obejrzeć, w jaki sposób buduje się kościoły to zrobiono już naprawdę sporo, co robi niesamowite wrażenie, kolorowe witraże, jak na kościół całkiem spore okna, kolumny przypominające pnie i konary drzew no i fasada zaprojektowana przez Gaudiego przedstawiająca narodziny Chrystusa. Dopiero dziś zauważyłem te wszystkie szczegóły: kolumny stojące na wielkich żółwiach, gekony, kameleony, zwisające różańce i mnóstwo innych szczególików, które składają się na cały efekt przywodzący z daleka na myśl zamek budowany z mokrego piasku. Oglądaliśmy również muzeum znajdujące się pod “Sagradą”, niewiele osób wie, ale wszystkie szczegóły tego budynku najpierw rysowane, następnie budowane są na modelach, później dopiero przenoszone na dużą skale. Kolejnym punktem był Park Guell, moim zdaniem najpiękniejsza część Barcelony. Rozciąga się stąd widok na całą południową stronę, morze, widać wcześniej wspominany hotel, Sagrade, wszystkie porty, wioskę olimpijską, a także Pałac Narodowy, pod którym odbywają się pokazy słynnych Barcelońskich fontann.
Same uliczki robią wrażenie, po prostu bardzo klimatyczne miejsce, które ciężko obejść w jeden dzień. Na wieczór zaplanowaliśmy sobie pokaz fontann.

Pojechałem z Tatą po samochód i okazało się, że uliczki w Barcelonie są tak wąskie, a budynki wokół tak wysokie, że GPS gubi się, co chwile. Dojazd zajął nam przez to i przez zmianę organizacji ruchu ok 50 minut. Zdążyliśmy 10 minut przed pokazem. Mama z Tomkiem zajęli świetne miejsca. Pokaz trwał ponad półtorej godziny. Nie musze chyba pisać, że robił wrażenie;) Musze tu jednak przyznać, że fontanna we Wrocku ustępuje Barcelońskiej tylko w jednej kwestii, tę drugą może oglądać znacznie więcej osób.


Jutro kończymy zwiedzanie Barcelony i jedziemy do Gruissan - miasteczka na południa Francji, w którym byliśmy 9 lat temu.